Ciepłe letnie dni najwyraźniej się skończyły i czas na udziwnioną pogodę jesienną. Nie lubię tego. Po pierwsze, dlatego że brak słońca źle wpływa na moje samopoczucie, po drugie - nigdy nie wiem, jak się ubrać, żeby po wyjściu ze szkoły nie było mi za gorąco czy za zimno. W konsekwencji, szybko się przeziębiam (w dodatku, od jakiegoś czasu moja odporność jest o wiele słabsza, być może to kwestia wieku). Teraz właśnie siedzę zmarznięta w grubych skarpetach i dwóch bluzach, przepełniona niechęcią do wszystkiego. Może zrobię sobie jutro wolne? Jak by nie patrzeć, mam tylko cztery ważne przedmioty, więc nadrobię spokojnie. Szczególnie, że w weekend rodzice z dzieciakami wyjeżdżają i zostaję tylko z babcią, więc warunki do nauki będą lepsze niż kiedykolwiek.
Ech, zobaczymy, jak to będzie. Jak na razie, mam zamiar włączyć sobie kolejne wykonanie "La Campanelli" Liszta. ;)
20 września 2012
Jesiennie
Autor: Accolada o 21:48
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
0 komentarze :
Prześlij komentarz